W tym roku ponownie wybraliśmy się na rejs statkiem po Morzu Śródziemnym. Tym razem inna część , bardziej południowa i bardziej włoska. Zahaczyliśmy o Tunezję i Maltę. Do portu w Sawonie dotarliśmy kilkoma pojazdami. Najpierw samochodem do Wrocławia. Potem pociągiem do Warszawy. Kolejno samolotem do Mediolanu. Autobusem do Sawony , aby wreszcie zaokrętować na naszym stateczku Costa Fascinoza.
Oczywiście w samolocie nasz rozdzielili. Siedzieliśmy po przeciwnych stronach . Nawet lepiej bo nogi można wyciągnąć. Podróż bardzo krótka , bo co to takie 2-3 godzinki. Lecieliśmy naszymi liniami LOT, więc zostaliśmy obsłużeni na medal: kawusia, winko, ciasteczko - cóz człowiek może chcieć więcej.
Jedzonko na statku rewelacyjne. Oczywiście najczęściej jadłam owoce morza , bo po prostu je kocham , a tu mogłam je jeść bez ograniczeń. Mówią , że to afrodyzjaki... no cóż mam powiedzieć - jest to w moim przypadku prawda!!!
Na statku nie ponudzisz się . Co dziennie są jakieś imprezki. Dzień biały, czarny, flagi włoskiej, dzień kapitański, dzień marynarzy itp.
Poznaliśmy przesympatycznego chłopaka z Bali. Dużo nam opowiadał o swoim domu i pracy na statku. Mam nadzieję, ze jeszcze się spotkamy panie Patu. Drinki w Twoim wykonaniu były mistrzowskie. Razem z mężem życzymy Ci samych cudowności i obyś jak najszybciej wrócił do domu.
Wieczorami na statku gościł cyrk, który zabawiał nas nie tylko w teatrze, ale również w restauracjach czy barach. Można było z nimi zrobić zdjęcie czy zatańczyć , albo zagrać w loteryjkę.
Jednego wieczoru mieliśmy sposobność posłuchania naprawdę godnej rywalki Adele. Dziewczyna śpiewała repertuar największych diw tegoż świata i dostała owacje na stojąco. Ciarki na skórze były niezłe. Pojawiła się jeszcze raz w przedstawieniu , a raczej takiej operetce o Leonardzie Da Vinci. Również mega , cudowne przeżycie artystyczne.
Z mężusiem korzystaliśmy z możliwości zjedzenia kolacji ala' carte w restauracji , a nie w bufecie. Tu mogliśmy wybrać z trzech propozycji do każdego dania. Od przystawki, pierwszego dania, głównego dania i deseru. Stoliki okrągłe , gdzie siedziało przy nich 6 osób. Każdy stół obsługiwany przez jednego kelnera i jednego pana od wody i wina.
Do restauracji zawsze należy się odpowiednio ubrać. Natomiast do baru można podejść było w ubraniach codziennych, plażowych. Czasami jak byliśmy bardzo zmęczeni po atrakcjach wycieczkowych to woleliśmy skorzystać z baru sałatkowego. Kolacje były o godzinie 19.00 ,a to dla mnie za późno. Co prawda człowiek korzystał jeszcze z dyskoteki czy pubu do późna w nocy, ale to i tak na żołądku o tej porze dnia było już za ciężko.
Statek Fascinoza nie należy do nowych ani dużych okrętów wycieczkowych. Jednak jak dla nas był akuratny. Pięter było 12. Kilka restauracji, kasyno, teatr, galerie , baseny, spa, kort tenisowy, ścieżka do biegania, jacuzzi.
Gdy był dzień na czarno , no to oczywiście wszyscy mieliśmy być odpowiednio ubrani , stosownie do wymaganego koloru. Kolacja w restauracji była przy zasłoniętych oknach , świecach na stole. Przy kolacji niespodzianką była gra na skrzypcach cudownego anioła z ogromnymi skrzydłami. W teatrze za to koncert muzyki przy świecach. Fotografowie zachęcali do zrobienia romantycznych zdjęć, a w galerii był blackfridey. Można było zakupić niezłe rzeczy z rabatem.
Tutaj dzień biały. Dyskoteka na pokładzie z dj-em, po zachodzie słońca.
Czas na leżakowanie, plażowanie, czytanie książek, odpoczynek.
No dobra, w kasynie to tylko pozowałam bo to nie moja bajka. Jakoś mnie nie ciągnie.
Szkoda ,że już powróciliśmy do domu bo było mega fantastycznie. Zobaczyliśmy tyle pięknych miejsc. Codziennie miałam randkę z mężem. Zbieram na kolejny rejs i nową przygodę. Na chwilę obecną taki rodzaj odpoczynku mi najbardziej pasuje. To do zobaczenia moje kochane podróże.
Tu znajdziesz moje życie. Jestem mamą, żoną, pielęgniarką, położną, logopedą. Właścicielką psa Lunki. Moje życie czasami jest trudne, czasami śmieszne. Zapraszam na moje wspomnienia.
rejs statkiem 2026
moje wspomnienia
dom na rzepakowym wzgorzu
Jestem pielęgniarką i położną. Niedawno ukończyłam studia logopedyczne. Ciągle się uczę i doszkalam. Kocham dzieci. Mam trójkę adoptowanych dzieciaczków. Córka 11 lat córka 14 i synek w tym roku miałby 17 lat. Zmarł dwa lata temu. To jest mój pamiętnik, wspomnienia, utulenie bólu. Zapraszam do mojego cudownego życia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
rejs statkiem 2026
W tym roku ponownie wybraliśmy się na rejs statkiem po Morzu Śródziemnym. Tym razem inna część , bardziej południowa i bardziej włoska. Zaha...
-
DAWNO TEMU.... Mój synek Norbert. 18.01.2008 r w naszym życiu pojawił się On. Małe , słodkie zawiniątko. To spotkanie pozostanie z nami na...
-
Jak w naszym domu pojawiła się panna Zuzanna. Oj to dopiero było. Nasza kruszynka rosła sobie sama samiusieńka. Bardzo był smutny z braku ...
-
13-go każdego miesiąca 13 -go każdego miesiąca przeżywam swoje małe piekło. Tak to mogę nazwać. 13.01.2022 moje życie i szczęście ...
-
Jesień 2022r. Jesień przyszła nie zauważona przeze mnie. Czas mijał. Zawsze czekałam na ten okres. Misiu już wiedział, że matka zacznie świ...
-
Tydzień w naszym domku razem z Sarą obfitował w wiele ciekawych przeżyć. Sama podróż do jej aktualnego miejsca zamieszkania trwała ...
-
LIPIEC 2023 C zas powoli leci. Zmieniają się moje perspektywy. Niby jest dobrze, niby wszystko wraca do stanu normalności. Ale czyżby na pe...
-
Rok 2022 Ostatnio się zastanawiałam jak przeżyłam ostatni rok. Hmmm.... sama nie wierzę ile rzeczy się wydarzyło. Pojawiły się całkiem no...
-
KWIECIEŃ, KWIECIEŃ I PO.... Kwiecień upłynął też w zawrotnym tempie. Urodziny chrześnicy Jarka, które odbyły się w Legnicy w Parku Trampolin...
-
CZAS WAKACJI 2022 Czerwiec obfitował też w chwilę bycia sam na sam z moja połówką. To za sprawa mojego taty, który pozostał na naszych włoś...
-
Niedługo Dzień Mamy. Wpadły mi zdjęcia nasze wspólne z Misiem , które robiliśmy w rzepaku. Mój mały blondasek , uśmiechnięty, z oczami prz...








































































