Pamiętam jak bardzo się bałam przejść przez nią. Położyłam się na drewniany pomost i strasznie płakałam, aż dziadek musiał po mnie przyjść i siłą z niego ściągnąć. Wtedy to pierwszy raz ukazał się problem jakim jest do tej pory ( a nawet z wiekiem się pogłębia) , czyli lęk wysokości.
Dziś to zupełnie inna bajka. Miejsce bardzo nas urzekło. Hotel przecudny. Pogoda nam dopisała. Nawet nasza księżniczka skorzystała z bogactw tego weekendu na maksa. Leżakowanie na tarasie, pyszne jedzonko, spacery od rana do wieczora, kąpiel w jeziorku, a na koniec pływanie jachtem. Hmmm każdemu się należy.
Tu był nasz pokój z takim oto widoczkiem. Pod nami basen kryty i strefa saun i jacuzzi. Troszkę dalej odbywało się wesele. Chyba mają dobre wygłuszenie bo nic nie było słychać, albo śpię jak niedźwiedź. Podczas tego weekendu skorzystaliśmy z wszystkiego co było możliwe. Tylko we dwoje , w ciszy, spokoju, bez tłoku, bez : " mamo, mamo, tato tato!!!!!"Tylko my i ta przyroda. Podane do stołu, smaczne i ciepłe. Wieczorem spacer za rączkę i całusy na podświetlonym pomoście ( nie już tym drewnianym - tylko nowym). Wieczorem drink , masaż w spa i nocne saunowanie.
Mieliśmy możliwość skorzystania z wynajmu jachtu. Popołudnie na leżaczkach sunąć po mini falach i podziwianie widoków dopełniło nasz pobyt . Zaznaliśmy trochę luksusu i ciężko po takim czymś było nam wrócić do rzeczywistości. Czuję mały niedosyt , że to miejsce jest tak blisko naszego zamieszkania , a my odkryliśmy je dopiero teraz. Taki wypad za miasto z dziećmi to mega spędzony czas. Są tu ścieżki krajoznawcze , trasa na zamek, pływanie na deskach i rowerach wodnych. No i sam hotel z restauracją, basenem i spa. Na pewno to nie będzie nasze ostatnie słowo .
Dziś to zupełnie inna bajka. Miejsce bardzo nas urzekło. Hotel przecudny. Pogoda nam dopisała. Nawet nasza księżniczka skorzystała z bogactw tego weekendu na maksa. Leżakowanie na tarasie, pyszne jedzonko, spacery od rana do wieczora, kąpiel w jeziorku, a na koniec pływanie jachtem. Hmmm każdemu się należy.
Tu był nasz pokój z takim oto widoczkiem. Pod nami basen kryty i strefa saun i jacuzzi. Troszkę dalej odbywało się wesele. Chyba mają dobre wygłuszenie bo nic nie było słychać, albo śpię jak niedźwiedź. Podczas tego weekendu skorzystaliśmy z wszystkiego co było możliwe. Tylko we dwoje , w ciszy, spokoju, bez tłoku, bez : " mamo, mamo, tato tato!!!!!"Tylko my i ta przyroda. Podane do stołu, smaczne i ciepłe. Wieczorem spacer za rączkę i całusy na podświetlonym pomoście ( nie już tym drewnianym - tylko nowym). Wieczorem drink , masaż w spa i nocne saunowanie.
Mieliśmy możliwość skorzystania z wynajmu jachtu. Popołudnie na leżaczkach sunąć po mini falach i podziwianie widoków dopełniło nasz pobyt . Zaznaliśmy trochę luksusu i ciężko po takim czymś było nam wrócić do rzeczywistości. Czuję mały niedosyt , że to miejsce jest tak blisko naszego zamieszkania , a my odkryliśmy je dopiero teraz. Taki wypad za miasto z dziećmi to mega spędzony czas. Są tu ścieżki krajoznawcze , trasa na zamek, pływanie na deskach i rowerach wodnych. No i sam hotel z restauracją, basenem i spa. Na pewno to nie będzie nasze ostatnie słowo .


























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz