Lato 2025

Lato 2025 . Oj dużo się działo, bardzo dużo. Przepraszam ,że nie pisałam na bieżąco, ale rok pełen wrażeń, pracy, nauki i zmęczenia. Nie było czasu na spokojne podejście do bloga i opisanie tego wszystkiego na spokojnie.  



Zrobiliśmy prezent dziewczynkom i samej sobie też bo udało nam się załapać na wystawę Harego Pottera w Alwerni. Było warte wydania tej kasy i przeżycia chociaż chwili w czarodziejskim Hogwarcie. 







W czerwcu również odbyła się w naszej gminie impreza z okazji Dnia Rodziny. Co prawda ja pracowałam jako pielęgniarka i miałam swoje stoisko to moje dzieci chętnie skorzystały z atrakcji jakie odbyły się na festynie.




Oczywiście nie obyło się bez wycieczek do Myślinowa , gdzie można smacznie zjeść , oglądać super widoczki, czy np. zrobić sobie sesję z siankiem.





Bar &Grill Black Horse to nowe miejsce na mapie naszej okolicy . Super miejscówka z końmi, pysznym jedzonkiem i miejscem na spotkania w gronie koleżeńskim.


Basen uruchomiony, mimo że pogoda była niezbyt letnia. Dziewczyny i tak nie przepuściły okazji aby zamoczyć swoje tyłeczki w wodzie. Mój ogród nabiera kształtu. Hortensje z roku na rok są co raz piękniejsze. Mąż się denerwuje bo oczywiście żonka dokłada mu roboty. Ciągle dorzucam nowe nasadzenia. No , ale jak to nie robić. Tyle pięknych kwiatów, tyle jeszcze wolnego miejsca w moim ogrodzie. No cóż kochanie.... aby do jesieni.





W tym roku zrobiliśmy sobie prezencik i pojechaliśmy do stolicy na koncert JLO. Czy było warto? I tak i nie. Nie za bardzo mi się podobał występ Jennifer, a i nagłośnienie nie było rewelacyjne. Za to suport był mega. Wystąpiła Antonietta. I to był strzał w dziesiątkę. Jeżeli kiedyś będzie jej koncert jestem pierwsza!!!!



Moim księżniczkom też zrobiliśmy prezent i zafundowaliśmy kolonię we Włoszech. Zwiedziły Wenecję, Rzym, San Marino, Watykan. Jednak najbardziej jak to można przewidzieć było podobała im się Mirabilandia w Rimini. One były tam pierwszy raz. Ja z Jarkiem byłam dużo wcześniej kiedy nasz Norbercik był mały. Też bardzo mu się podobało. Zresztą we Włoszech wszystko jest takie lukrowane dla dzieci i to przyciąga je mega.











My za to z mężusiem korzystaliśmy z dobrodziejstw naszego domku i mieliśmy czas tylko dla siebie. Też było superancko. Trochę dziwnie , bo pusto i cicho. I nie powiem , bo bardzo tęskniliśmy za tymi naszymi robalami.




Koniec roku szkolnego to wielkie przeżycie dla naszej starszej panienki. Koniec ósmej klasy, egzaminy no i wybór kolejnej szkoły. Udało się wszystko jak należy. Co prawda nie posłuchała naszych rad i wybrała dojazdy do Legnicy i tamtejszy ogólniak , bo miał profil kosmetyczny. Nie jest to daleko , ale dojazd z wioski jest nieco utrudniony. Sama zrezygnowała po około dwóch tygodniach i przeniosła się do Jaworskiego Ogólniaka na profil sportowo-turystyczny. Dojazdy sto razy lepsze, szybciej w domu, czas na koleżanki itp. 
Na zakończenie roku oczywiście wypad do miasta na pyszne lody i mozna zacząć wakacje. 










Boże Narodzenie 2025

Święta Bożego Narodzenia w tym roku spędziliśmy w Świnoujściu. Skorzystaliśmy z okazji , że było tyle dni wolnego. Ja już bardzo potrzebowałam odpoczynku, a zima nad morzem to mega fantastyczny pomysł. Nie spodziewałam się aż takiego tłumu. Co raz więcej ludzi wybiera taki o to sposób na spędzenie świąt. Restauracje , sklepy - były normalnie otwarte. Wszędzie pełno ludzi , miejsca sporo , więc spokojnie można było zasiąść do posiłku wraz z rodzinką. My  skorzystaliśmy z możliwości śniadań i obiadokolacji w pobliżu apartamentu , w którym zamieszkaliśmy. Chociaż mój mąż nie zrezygnował z domowych specjałów i musiałam  przygotować je na święta. Przywieźliśmy nad morze barszcz czerwony, uszka, pierogi, szynki, bigos , ćwikłę , sernik i makowiec. Na miejscu zrobiłam sałatkę jarzynową. O i jeszcze rybę w zalewie też przywieźliśmy. No i wyszło ,że kolację wigilijną zjedliśmy w apartamencie. Na obiadokolacje chodziły dziewczyny bo my musieliśmy wszystko zjeść co by nie przywozić z powrotem do domu. Wzięliśmy ze sobą prezenty i mini drzewko choinkowe ze światełkami. Oczywiście zawsze i wszędzie zabieram zdjęcie Norbusia  i tym razem też był z nami.
Opłatek na stole i drobne dekoracje stworzyły wspaniałe święta z moją ukochana rodzinką. Było super!!!!


Oczywiście najmłodsza w rodzinie, hmm bardziej już najmniejsza  również z nami była. No jak bez mojej psiapsi. To nasz członek rodziny i zawsze jest miejsce dla niej .Zresztą uwielbia piasek, morską wodę i wycieczki z nami. Jest bardzo wspaniałym towarzyszem podróży.
Plaża w Świnoujściu jest bardzo szeroka i długa. Jest dużo miejsca do spacerowania z czworonogami , co było widać na naszych wędrówkach. Ogólnie Świnoujście mnie urzekło już ostatnim razem . Jest i Rynek, Port, ogromny deptak , wielka plaża i dużo fajnych rzeczy do zobaczenia . Nie będzie się człowiek nudził. Można zrobić niezłe kilometry spacerując wzdłuż brzegu morskiego. Pogoda nam bardzo dopisała. Mieliśmy i słońce, mróz, śnieg. Od czasu do czasu zawiał wiaterek , który bardziej był odczuwalny tuz przy morzu niż w mieście. 


Spacerując bocznym deptakiem naszą uwagę przykuły dziewczyny grające na kilku instrumentach zachęcając nas do skorzystania z toalety. Każdy kto przechodził blisko panienek zatrzymywał się i podziwiał pomysł pana gospodarza. 
Również idąc spacerkiem możemy co kawałek się zatrzymać aby trochę poćwiczyć na siłowni powietrznej, poskakać na batutach , czy zanurzyć się w tunelach pełnych zieleni - kiedy przychodzi czas wiosny i lata.



Spacerując za to głównym deptakiem możemy podziwiać świąteczne wystroje kawiarni i restauracji. Co kawałek możemy skosztować grzanego wina i zasmakować różnych smakołyków. Zapachy w mroźny , zimowy wieczór jeszcze bardziej zachęcają do skosztowania tych specjałów. 
No i oczywiście moje stare konie nie omieszkały wstąpić do królestwa żelków i przejechać się na karuzeli. Nawet do nich się nie przyznałam - hihihi. Ja zajęta byłam nakładaniem do pojemnika różnych czekoladowych orzeszków, śliwek, pistacji, kokosów itp. Trudno , ja wybrałam co mi smakowało  , bo moje panienki były w tym czasie bardzo zajęte.
































 

Pławna Dolna z koliberkiem

To kolejna nasza wspólna przygoda. Staraliśmy się z mężem zabierać ich gdzie tylko mogliśmy i czas nam pozwalał. Chwile z naszą rodziną to n...