Oman


Oman...hm , no po prostu mnie zauroczył. Nie spodziewałam się tego wyjazdu nigdy w życiu. Los go postawił na mojej drodze. Ni z tego i owego spotkałam ludzi super zakręconych na Instagramie. Od słowa do słowa i już byłam zapisana na wyjazd. Czy żałuje? Nigdy w życiu. Tak żałuję , że tak krótko!!! Planuję powrót do tego magicznego miejsca. Dziewczyny już organizuje kolejny wypad w inny rejon tego państwa. Niestety moja ukochana połóweczka nie zgodziła się tym razem na moje wojaże, ze względu na sytuację geopolityczną . Myślę, że wszystko się ułoży na tym naszym świecie i wrócimy do podróży bez strachu.


Tak jak mówiłam , spotkałam wiele cudownych kobiet, które tak jak ja mają lepsze i gorsze chwile w swoim życiu i potrzebują wsparcia drugiej kobiety. Jedną z nich była Małgosia Ohme, która prowadziła warsztaty psychoterapeutyczne - kręgi kobiet. 

 Zamieszkałyśmy w hotelu Barcelo w Mussanah, który położony jest nad Zatoką Omańską i 120km od stolicy Omanu - Maskatu. Hotel czysty, uroczy, z przepiękną infrastrukturą i żółwiami w naszej zatoczce.







Naszą przewodniczką po Omanie była Ania Machowska- Wądołowska - dziennikarka, producentka telewizyjna. W Omanie mieszkała dwa lata. Kocha Oman i jest jego pasjonatką. Napisała cudowną książkę o omańskich kobietach " Kraj najszczęśliwszych kobiet". Przed wyjazdem do tego kraju warto ją przeczytać. W ogóle to warto zapoznać się tą pozycją literacką bo zakochacie się w tym kraju, kobietach i kulturze i będzie was ciągnęło aby poznać to na własnej skórze. 

Dzięki znajomościom naszej Ani poznaliśmy naszą przewodniczkę. Cudowną kobietę - Polkę, Ormiankę i Omankę. Kobieta wulkan. Porównywaliśmy ją do Hanki Bielickiej. Pokazała nam wszystko co piękne, kulturę, zwyczaje, kuchnię, religię. Zaprowadziła w magiczne miejsca pełne słodkości i zapachu. Jadłyśmy potrawy przygotowane przez Omańczyków i podane tak jak u nich się częstuje gości. 
Zabytkowy fort w rejonie AlBatinah, spacer po gaju oliwnym gdzie mogłyśmy zamienić zdania z tutejszymi kobietami i zrobić nawet parę fotek.

Byłyśmy w starym omańskim domu, gdzie mogłyśmy zobaczyć dawne życie. Wszędzie gdzie byłyśmy bardzo miło nas przyjmowali. Opowiadali na każde pytanie, częstowali kawą i daktylami. Po prostu cudowna podróż.


Wieczory w hotelu umilał nam szef kuchni różnymi rarytasami.
Ania wraz z naszą omańską przewodniczką zafundowała nam wyprawę do gorących źródeł gdzie mogliśmy zamoczyć swoje piękne , cudowne stópki. Na miejscu okazało się , że od razu zrobiono nam peeling bo źródełka te zamieszkują rybki żywiące się martwym naskórkiem.  


Udało nam się zobaczyć wyścigi wielbłądów. Sami panowie, my jako obserwatorki. Ugościli nas bardzo cudownie. Dostaliśmy słodziutkie banany, daktyle i ichniejszą kawę z kardamonem. Mogliśmy podejść do wielbłądów i je dotknąć , a nawet zrobić z nimi sobie zdjęcie ,a panowie chętnie w tym pomogli. Mężczyźni w Omanie są bardzo życzliwi i pomocni, ale nie mogą ciebie dotknąć. To kraj , w którym czułam się bardzo bezpiecznie , zaopiekowana, swobodna. Wiadomo ,że musisz się dostosować ubiorem i pewnymi zasadami do ich warunków. Jednak dla mnie to żaden problem, a wręcz przeciwnie - tylko plus tej wycieczki.










Byliśmy w środku 

Wielkim Meczecie Sułtana Qaboosa w Muskacie. To największy meczet w Omanie, mogący pomieścić do 20 tysięcy wiernych, będący symbolem religii, kultury i architektury islamskiej. Naprawdę robi wrażenie. Majestatyczna budowla położona pośród 400 tysięcy metrów kwadratowych lasu palmowego i ogrodów bugenwilli. Musiałyśmy się odpowiednio ubrać, gdyż policja sprawdza ubiór i nie wpuszcza z odkrytymi ramionami, kostkami u stóp i rąk oraz z odkrytymi włosami. Na tę okazję zakupiłam sobie długa abaye i chustę na głowę. Było trochę gorąco ale daliśmy radę. W środku meczetu chodzi się na boso, buty zostawiasz na zewnątrz w przeznaczanych na to szafkach.  














Na Suku  w Maskacie nie mogłam się oderwać od perfum arabskich. Są one całkiem inne niż zwykle perfumy. Tu kobiety i mężczyźni pachną od głowy aż po stopy. Idąc obok nich czujesz świeżość, nutę orientu, czegoś zachwycającego ,a zarazem niedostępnego. Zapach ten bardzo długo utrzymuje się na ubraniach czy ciele. Oczywiście kupiłam sobie i mojej połówce. Pan powiedział, że mogę sobie wybrać pojemniczek do którego wleje mi taka ilość perfumy jaka potrzebuje. No i oczywiście wybrałam najbardziej kolorowy, z pawiem . Udało mi się też kupić odrobinę najdroższego zapachu jakim jest Amouage. 




Dzięki Monice Urbańczyk nauczyłam się kaligrafii zdrowia. Medytacja połączona z ćwiczeniami, a bardziej ruchem swojego ciała daje siłę , witalność, spokój duszy i umysłu. Jak powiedział nam Monia codzienne sesje odmładzają nasze ciało i umysł o 10 lat. No to tylko patrzeć jaka będę laska.


Wypad łodzią na malutką , bezludną, rajską plażę  Daymaniyat. Tu nauczyłam się snorkować , dzięki czemu mogłam spojrzeć żółwią prosto w oczy. Odpoczynek na plaży z białym piaskiem, turkusową wodą i rafą koralową. Jestem Kobietą i jestem silna!!! Spełniam swoje marzenia i jestem za to mega wdzięczna.




Dzięki Ani Machowskiej ten pobyt był niezapomniany. To kobieta , która nam to zorganizowała i pokazała swój Oman. To Ona zaszczepiła ochotę na więcej i więcej. Mam nadzieję Aniu, że jeszcze się spotkamy.

 To nie ostatnie moje słowo jeżeli chodzi o Oman. Na pewno tu wrócę. Zauroczyli mnie mieszkańcy, klimat, widoki , jedzenie i zapachy. Polecam każdemu kto chce choć odrobinę poczuć magię Bliskiego Wschodu .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Oman

Oman...hm , no po prostu mnie zauroczył. Nie spodziewałam się tego wyjazdu nigdy w życiu. Los go postawił na mojej drodze. Ni z tego i owego...