Sierpniowa sielanka

 

Sierpień to miesiąc , w którym mój koliberek ma urodziny - 31 .08. Mimo ,że nie ma Go fizycznie z nami to i tak świętujemy ten dzień. Musi być tort o smaku tiramisu i kawusia. Chat chpt  zrobił mi zdjęcie jak mógłby wyglądać mój synuś mając już 19 lat. Niezły przystojniak. W takie dni jak ten bardzo mi smutno bo tęsknię jak cholera. Nie ma takiego dnia abym o Nim nie myślała. Czasami są to wspaniałe wspomnienia, a czasami ból przeszywający , który odbiera tlen i rozum. Życie przewrotne jest, jest dziwne, jest nieobliczalne. Kocham je , ale ... Zawsze jest to ale. Już nie jest tak jak na początku żałoby. Ból jest oswojony. Jest we mnie na każdym kroku. Tylko siedzi przytłumiony, a od czasu do czasu musi się pokazać. Jest dobry, bo pozwala mi nie zapomnieć. Poczuć tą matczyną pustkę, tą podróż do mojego Synka. Dni upływają mi bardzo szybko. Dziękuję za możliwość prowadzenia bloga , czy publikowanie zdjęć na Instagramie- to pozwala mi zachować daną chwilę i wrócić do niej w każdym momencie. Żyję jak we mgle. Tak jakbym czekała na spotkanie . Pragnę być tu i teraz wraz moją familią, a jednocześnie chcę przytulić się do tych , którzy są po drugiej stronie. Jestem zaplątana między dwoma światami. Oczywiście cieszę się z każdej chwili, z każdego dobrego momentu, załatwionej sprawy, uśmiechu, zdrowia i tego co otrzymuje każdego dnia. Jednak to już nie jest takie samo jak było prawie 5 lat temu. Dziś jest dziś. Nie pamiętam wczoraj , a o jutro się nie martwię. Akceptuję to tu i teraz. Kiedyś żyłam planami , marzeniami itp. Dziś....jest dziś. Jutro się zobaczy. Jest oczywiście jedno wielkie moje i Norberta marzenie - odwiedzić Madagaskar, przytulić króla Juliana i sfotografować koliberka . Może to kiedyś nadejdzie, a co potem? O czym będę marzyła? Co będę robić? Na co czekać? Dziś tak nostalgicznie u mnie. Może to związane z ta pora roku? A może , że niedługo znów Wszystkich Świętych?





Sierpień do miesiąc gdzie robię przetwory z mojego sadu. W tym roku kolejny raz zrobiłam czekośliwkę, która robi furorę na naszym stole. Dziewczyny smarują nią naleśniki i tosty. Samej mi bardzo smakuje. Ten rok obfitował w gruszki. Więc ciacha szły jedne za drugimi. Oprócz tego mój warzywniak rozrasta się z roku na rok. Dzięki niemu mam zapasy na zimę. Chyba będę musiała pomyśleć o jakieś piwniczce bo moja domowa spiżarnia robi się przyciasnawa.


W tym roku trochę poszaleliśmy z sesjami. I w stoku siana i w lawendzie i słonecznikach. Trochę naszych wspólnych zdjęć , bo oczywiście jak jest moja rodzinka to mnie nie ma na nich , bo musi ktoś robić zdjęcia, a ja tylko robię najlepsze hhahah.



Od jakiegoś czasu razem z koleżankami spotykamy się raz w miesiącu w Ratuszowej na spotkanie przy winie. Wtedy chłopaki przygotowują dla nas pyszności z danego regionu świata, dobierają do tego wina i opowiadają ciekawe historie związane właśnie z tym trunkiem. Jest bardzo miło, smacznie, gustownie i kameralnie. Ostatnie spotkanie to wina Grecji. Cóż to była za uczta!!!






W sierpniu urządziłam spotkanie dla moich znajomych z pociechami. Niestety jedna rodzinka nie dojechała z przyczyn ważnych. Było przygotowane dużo atrakcji . Najpierw spotkanie w Męcince i Zagrodzie Zwierzęcy Świat. Tam odbyliśmy spacer a alpakami, a potem bliskie spotkanie z resztą zwierzęcej ferajny. Potem czas na kąpiel w basenie i jacuzzi. Pogoda nam bardzo dopisała. Dzieciaki szalały i wcale nie chciały nam się pokazywać. My w spokoju mogłyśmy się delektować ciachem i kawusią. Obiadek przygotował mój wspaniały mąż przygotowując specjalnie dla młodego pokolenia frytki i nugetsy. Po kąpielach wodnych z chęcią spałaszowali wszystko ze swoich talerzy. Po południu miałam jeszcze jedną atrakcję, a mianowicie wspólne gotowanie w nowym termomixie. Tutaj poprosiłam odpowiednią osobę, czyli Patrycję aby zaangażowała nasze pociechy do pracy w kuchni. I powiem poszło wspaniale. Były sorbety, obiad z dwóch dań , masełko i chałki. Wszystko zmiecione co do ostatniego okruszka. Jeszcze i tak musiałam na następny dzień piec kolejną porcję chałki bo tak im smakowało. Jeszcze bardziej z moim pysznym czekoladowo śliwkowym dżemem. Nie skusiłam się co prawda na zakup nowego sprzętu, bo mój starszy model daję sobie nieźle radę, ale dzięki temu pokazowi moje dziewczyny częściej zaglądają do kuchni i przygotowują posiłki.











Lato jeszcze nie powiedziało do widzenia , więc jeszcze wiele atrakcji przed nami. Jest bosko!!!1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sierpniowa sielanka

  Sierpień to miesiąc , w którym mój koliberek ma urodziny - 31 .08. Mimo ,że nie ma Go fizycznie z nami to i tak świętujemy ten dzień. Musi...